Już jakiś czas zbieram się w sobie, żeby coś tu napisać, bo przed samą sobą mi wstyd, że zobowiązałam się do utrzymywania bloga przy życiu, a tymczasem on, biedny, przymiera głodem. To tak jak z roślinkami – zawsze zapominam o podlewaniu kwiatów, które w wyniku tego zaniedbania kończą marnie. Nie, nie jesteśmy żadną sektą czy organizacją polityczną. Zrzeszamy ludzi pozytywnych. Tylko co, u licha, znaczy to określenie?
Nic dziwnego, że nowych Stowarzyszeniowiczów nie przybywa, skoro na blogu od paru ładnych miesięcy panuje cisza niezmącona nawet bzyczeniem muchy czy innego komara. Forum nam trochę więdnie, jak te moje nieszczęsne kwiatki, a to jest przykre. Z całą pewnością potrzebujemy nowych członków Stowarzyszenia, ale tylko o tym gadamy i nikt się nie kwapi, żeby zadziałać. Poruszanie tego tematu powoduje pewnego rodzaju ożywienie, które jednak dość szybko gaśnie, bo nie jest odpowiednio podsycane. Ja to rozumiem – nikt nie ma czasu, żeby namawiać ludzi, by przyłączyli się do naszej grupy. Zresztą – jakich ludzi? Mało kto patrzy przychylnie na kopiowane po stokroć reklamy zamieszczane w komentarzach.
Postanowiłam jednak się nie poddawać i coś tu skrobnąć. A nuż widelec ktoś wartościowy i pozytywny spostrzeże, iż ukazała się nowa notka, a co więcej – postanowi ją przeczytać i dołączyć do naszego Stowarzyszenia. Pozyskanie nawet jednej osoby uznam za sukces.
Podobno ten temat był wielokrotnie poruszany, ja jednak (nie jestem zbyt spostrzegawcza, musicie mi to wybaczyć) po przejrzeniu archiwum bloga oraz Stychu na forum nie znalazłam żadnej dyskusji wyjaśniającej tę sporną kwestię. Wypowiem się więc we własnym imieniu. Czym dla mnie jest bycie pozytywnym? To coś podobnego – choć nie identycznego – do bycia optymistą. Człowiek pozytywny to niekoniecznie osoba, która we wszystkim widzi dobre strony i cieszy się ze wszystkiego, co ją spotyka. Dla mnie to ktoś, kto ma marzenia i dąży do ich spełnienia. Nie, nie po trupach, ale wytrwale i uparcie, nie zrażając się przeciwnościami losu, wierząc w końcowy sukces. To także ktoś, kto jest otwarty na innych, chętnie nawiązuje nowe znajomości, nie boi się być sobą. Właśnie – bycie sobą. W dzisiejszym świecie większość ludzi obawia się pokazać światu swoją prawdziwą twarz. Dostosowujemy się do tłumów, tracimy własne ja, byle nie zostać wykluczonym z grupy. Często ktoś, kto jest oryginalny, zostaje nazwany odmieńcem, bo ludzie nie rozumieją, że można być innym, mieć inne poglądy, gust, zachowania, potrzeby. Każdy z nas jest indywidualnością, każdego cieszy coś innego, każdy ma swoje problemy i lęki. Nie bójmy się prawdy, szczerości, wyrażenia własnego zdania, choćby było inne od zdania „wszystkich”. Nie róbmy niczego na pokaz, nie uczestniczmy w tym wszechobecnym wyścigu szczurów. Nie ma ludzi lepszych i gorszych. Wszyscy jesteśmy wspaniali. Sprawmy, żeby inni to dostrzegli. Znajdźmy w tłumie identycznych osób samych siebie i dostrzeżmy drugiego człowieka, podejmujmy nowe wyzwania, nie bójmy się wyciągać rąk po marzenia. To takie proste.
W Internecie pełno jest ludzi, którzy odwiedzają przeróżne strony i portale w poszukiwaniu znajomych czy przyjaciół. Tak naprawdę jednak chodzi o poznanie samych siebie – poprzez kontakty z drugą osobą dowiadujemy się o sobie takich rzeczy, które w innych warunkach ciągle pozostawałyby dla nas tajemnicą. Z tego co wiem, Stowarzyszenie Ludzi Pozytywnych zwane zamiennie Stowarzyszeniem Fajnych Mordek powstało po to, żeby zrzeszać osoby, które chcą podzielić się sobą z kimś innym. Śmiało. Stańmy się mniej anonimowi. Pokażmy innym naszą wartość. Spróbujmy się zaprzyjaźnić, dać ludziom coś od siebie. To działa w obie strony, zapewniam.
Bardzo serdecznie zapraszam do zapoznania się z regulaminem i dołączenia do Stowarzyszenia. Nie gryziemy, z otwartymi ramionami przyjmujemy każdego nowicjusza. Jeżeli już zadałeś/aś sobie trud przeczytania tego wszystkiego – nie ma na co czekać, spróbuj, zawsze możesz się wycofać, jeśli coś Ci nie będzie odpowiadało. Zrób tylko ten jeden krok, nie pożałujesz.
Pozdrawiam wszystkich aktywnych Stowarzyszeniowiczów, a wszystkim mamom (przyszłym też!) z okazji Dnia Mamy życzę wszystkiego, co najlepsze ;)
Bev